Ubezpiecz swoją szybę
Stosunkowo nowy produkt – ubezpieczenie szyby samochodowej, cieszy się coraz większą popularnością wśród zmotoryzowanych. Dlaczego warto skorzystać z tego rodzaju ubezpieczenia informuje NordGlass, właściciel największej sieci naprawy i wymiany szyb samochodowych.
Jednym z podatniejszych na uszkodzenie elementów konstrukcji samochodu jest szyba, często pojawiają się na niej odpryski czy pęknięcia. Konieczna jest wtedy jej naprawa lub wymiana. Dzięki ubezpieczeniu likwidacja szkody odbywa się bezgotówkowo w profesjonalnej sieci serwisowej.
Ważną informacją dla osób ubezpieczonych jest fakt, że nasze serwisy znajdują się na terenie całej Polski – mówi Michał Misiurny, manager ds. klientów ubezpieczeniowych w sieci NordGlass – Nie ma więc problemu z naprawą lub wymianą szyby, bez względu na to, gdzie znajduje się samochód. Dysponujemy również zespołami wyjazdowymi, co jest pomocne w przypadku braku możliwości dojazdu klienta do jednego z naszych warsztatów. Taka naprawa dokonywana jest wtedy w miejscu postoju samochodu.
Największym atutem tego typu ubezpieczenia jest jego niska cena, która wynosi od 60 do 120 zł (w zależności od ubezpieczyciela), dla porównania – cena autocasco to wydatek od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Kolejnym argumentem przemawiającym za takim rozwiązaniem jest fakt, że w przypadku wystąpienia uszkodzenia, bez względu na przyczynę i wartość szkody, w kolejnym roku klient firmy ubezpieczeniowej nie traci zniżek w składce, jak to ma miejsce w przypadku AC. Zatem ubezpieczenie szyb samochodowych jest kapitalnym uzupełnieniem zarówno obowiązkowego ubezpieczenia OC, jak i dobrowolnego AC.
Sieć serwisów szyb samochodowych NordGlass współpracuje z 15 ubezpieczycielami komunikacyjnymi, czyli większością na rynku.
Przygotuj szyby do sezonu
Przed wyruszeniem w dłuższą trasę warto zrobić przegląd samochodu. Należy jednak pamiętać, że równie ważny jak sprawdzenie oleju czy ciśnienia powietrza w kołach jest przegląd stanu szyby czołowej. Po zimie szyba bardzo często jest porysowana lub posiada ubytki, co zmniejsza widoczność oraz bezpieczeństwo jazdy. Eksperci NordGlass, sieci serwisów szyb samochodowych, radzą na co zwrócić szczególną uwagę.
Zniszczona, niesprawna szyba przyczynia się nie tylko do zmniejszenia komfortu jazdy, ale może również stanowić realne zagrożenie, a także być powodem otrzymania mandatu lub nawet utraty dowodu rejestracyjnego. Każdy ubytek znacząco obniża wytrzymałość szyby – w razie wypadku poduszka powietrzna nie ma na czym się oprzeć, przez co w ogóle nie zapewnia bezpieczeństwa.
Najwięcej uszkodzeń zdarza się w sezonie zimowym. Przyczyną jest częste skrobanie, używanie wycieraczek na zalodzonej szybie oraz działanie soli oraz piasku.
Przeglądu stanu szyb powinno się dokonywać co roku, po sezonie zimowym lub co 10 tys. kilometrów – radzi Jarosław Kuciński, ekspert NordGlass – można zrobić to we własnym zakresie lub zgłosić się do profesjonalnego serwisu. Taki przegląd specjaliści z naszych punktów wykonują za darmo.
Jeśli zdecydujemy się na samodzielny sprawdzian szyby, warto pamiętać o kilku kwestiach. Pierwszym elementem jest ocena przejrzystości. Jeśli czysta szyba stała się szara, matowa lub mniej przejrzysta jest to oznaką jej zużycia. W tym wypadku nadaje się ona jedynie do wymiany. Podobnie jest w przypadku pojawienia się zarysowań. Najczęściej są one wynikiem złego stanu wycieraczek lub złego sposobu czyszczenia (np. twardą szczotką). Tu potrzebna będzie wymiana nie tylko szyby, ale najprawdopodobniej również wycieraczek.
Odpryski oraz zarysowania najłatwiej jest zauważyć z zewnątrz samochodu. Wyjątkowo ważna jest dokładność oględzin, ponieważ nawet małe uszkodzenie zmniejsza wytrzymałość szyby oraz może szybko się powiększyć. Mały odprysk (do 24 mm, czyli nieprzekraczający wielkości monety pięciozłotowej) łatwo naprawić w profesjonalnym serwisie, taka naprawa trwa około 20 minut, a szyba odzyskuje swoje właściwości.
W trasie niezwykle ważna jest również czystość szyby. Dla jej zapewnienia warto zdecydować się na zastosowanie dostępnej od niedawna najnowszej technologii – powłoki hydrofobowej inaczej zwanej niewidzialną wycieraczką. Jest to warstwa, która nałożona na szybę sprawia, że woda oraz brud nie przylegają do tafli. Dzięki temu przy prędkości ponad 80 km/h używanie wycieraczek okazuje się zbędne. Nałożenie takiej powłoki w serwisie NordGlass to koszt 50 zł.
Ogrodzenie po okresie zimowym
Ogrodzenie posesji to stały element naszego najbliższego otoczenia. Powinno zapewniać bezpieczeństwo, ale i estetycznie wyglądać - stanowi przecież swoistą wizytówkę działki. Tymczasem w zimie obserwujemy, jak nasze ogrodzenie z metalowych elementów kurczy się, brama nie chce się otwierać, a furtka wręcz przeciwnie – wciąż stoi otworem. Jest to skutek nieprawidłowego obsadzenia elementów ogrodzenia, również bramy i furtki. Po srogiej zimie zaś, po kontakcie z mrozem i wilgocią, na wierzch wychodzi rdza. Nasza wizytówka zaczyna bardziej szpecić niż zdobić…
Pordzewiałe pręty czy siatka, pokruszony beton i odpadająca farba to niestety częsty obraz ogrodzenia posesji po okresie zimowym. W takim przypadku, najlepszym sposobem na przywrócenie dobrego stanu ogrodzenia wydaje się malowanie. Jest to jednak rozwiązanie uciążliwe i czasochłonne, gdyż wymaga najpierw zdarcia starej warstwy farby i przeszlifowania skorodowanych elementów. Nawet takie zabiegi nie gwarantują, że po następnej zimie znów nie będziemy musieli powtarzać malowania. Jeśli nasze ogrodzenie jest stare i mało odporne na rdzę, godnym rozważenia rozwiązaniem jest wymienienie go na nowe. Wymaga to co prawda nakładów pieniężnych, ale zaoszczędzimy na konserwacji ogrodzenia, gdyż nowoczesne rozwiązania zapewniają odporność na rdzę i na niekorzystne oddziaływanie czynników atmosferycznych.
Modne ogrodzenia panelowe
Coraz bardziej popularne, jako ogrodzenie posesji prywatnych, są ogrodzenia panelowe, które ze względu na uniwersalność stosuje się również do zabezpieczania budynków użyteczności publicznej, zakładów przemysłowych czy boisk. Ogrodzenia tego typu, szczególnie dobrze nadają się do grodzenia bocznych linii posesji, gdzie nie są potrzebne wysokie i masywne rozwiązania stosowane zazwyczaj w przypadku ogrodzeń frontowych. Panele zwykle zbudowane są z drutów stalowych o różnych średnicach (w zależności od wymaganej wytrzymałości), które zgrzewa się ze sobą. W przypadku, gdy zależy nam na znacznej poprawie sztywności, wykonuje się przetłoczenia. Takie ogrodzenie - w odróżnieniu od masywnych i skomplikowanych rozwiązań - nie dominuje przestrzeni i dobrze wpisuje się w krajobraz otoczenia. Jest to niezwykle ważne, gdyż coraz modniejsze w naszym kraju są ogrodzenia, nie zaburzające swym wyglądem przestrzeni. - Zaletami ogrodzeń panelowych jest to, że są one łatwe i szybkie w montażu, a jednocześnie estetyczne i odporne na korozję - mówi Michał Zbroński z firmy Tabal, producenta systemów ogrodzeniowych – Wszystkie produkowane przez nas ogrodzenia i akcesoria posiadają solidne zabezpieczenie antykorozyjne w postaci ocynku, na życzenie Klienta pokrytego dodatkowo lakierem proszkowym. Pełna paleta barw RAL lakieru proszkowego pozwala Klientowi na dopasowanie koloru ogrodzenia np. do barwy elewacji, tak, by wszystko razem tworzyło estetyczną całość.
Dobry montaż to podstawa
Systemy ogrodzeniowe produkowane przez firmę Tabal są dostępne w różnych wysokościach i można je montować w gruncie, na cokołach, posadzkach i innych typach podłoża. System złożony z paneli, słupków montażowych, obejm i elementów dodatkowych, pozwala na łatwe dopasowanie ogrodzenia do kształtu i wymiarów działki. Uniwersalność i elastyczność paneli, umożliwia także ich prosty montaż na posesji o zmiennym ukształtowaniu terenu, gdzie zazwyczaj stosowanie tradycyjnych typów ogrodzenia stwarza duże problemy. Ważne jest dobre obsadzenie ogrodzenia, od słupków przez furtki aż do bramy. – Nasze panele można zamontować samemu, jednak warto przestrzegać kilku zasad – tłumaczy Michał Zbroński z działu Techfence firmy Tabal - Nie należy instalować ogrodzenia w temperaturze poniżej 0 stopni C. Proces zastygania betonu będzie trwał o wiele dłużej, a wtedy ogrodzenie może się wypaczyć: pochylić lub wygiąć. Ważne jest, aby używać betonu dobrej jakości, by słupy były mocno i pewnie osadzone, a całe ogrodzenie wytrzymało bez uszkodzeń śnieżne i mroźne warunki oraz rzeczywiście spełniało swoje funkcje. Ważne jest także stosowanie się do zaleceń dotyczących przygotowania terenu oraz samego procesu montażu, które zawarte są w instrukcji. Przy montażu bramy, bardzo ważne jest jej dobre wypoziomowanie, wówczas będzie się otwierała i zamykała luźno, bez blokowania poszczególnych elementów oraz bez nadmiernych oporów. Jest to istotne również wtedy, gdy mamy zamontowaną bramę automatyczną. Po dłuższym czasie użytkowania zwiększone obciążenia spowodują szybsze zużycie się elementów odpowiedzialnych za otwieranie i zamykanie, co może narazić nas na niepotrzebne koszty związane z wymianą. Konsekwencją opisanych sytuacji jest widok otwartych furtek czy niezamykającej się bramy. - Na pewno dokładniejszy montaż wymaga większej ilości poświęconego czasu, a co za tym idzie dodatkowych nakładów pieniężnych, ale w ogólnym rozrachunku (biorąc pod uwagę bezawaryjną pracę przez kilkanaście lat), sporo zaoszczędzimy. Jeśli Klient ma obawę, czy wykona montaż prawidłowo, zawsze może zwrócić się do producenta. W firmie Tabal zawsze udzielamy stosownych porad lub polecamy profesjonalnego montażystę – dodaje Michał Zbroński.
Ogrodzenie w świetle prawa
Przy montażu ogrodzenia na posesji, należy się kierować obowiązującymi w tym zakresie przepisami prawa. Budowa ogrodzenia nie wymaga uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę, ale w niektórych przypadkach niezbędne jest zawiadomienie odpowiednich organów. Musimy to zrobić, jeśli chcemy wyremontować lub wybudować ogrodzenie od strony drogi, ulicy, placu, torów kolejowych lub innych miejsc publicznych, lub jeśli nasze ogrodzenie będzie miało wysokość powyżej 2,2 m. Zgłoszenia należy dokonać co najmniej 30 dni przed planowanym terminem rozpoczęcia robót budowlanych. Jeśli w terminie 30 dni od daty doręczenia zgłoszenia właściwy organ nie wniesie sprzeciwu, możemy przystąpić do pracy. Należy się również zapoznać z zapisami miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, które dla danej działki mogą wyznaczać odmienne standardy ogrodzenia. Jeśli stawiamy ogrodzenie od strony sąsiada, należy je zamontować tak, by nie przekraczało granicy naszej działki. W ten sposób unikniemy konfliktów o naruszenie linii posesji. Możemy także, po uprzednim porozumieniu z sąsiadem wybudować ogrodzenie jako inwestycję wspólną, służącą dwóm rodzinom. Ogrodzenie powinno być bezpieczne, dlatego w myśl przepisów prawa jego ostro zakończone elementy mogą znajdować się na wysokości minimum 1,8 m. Jeśli nasze ogrodzenie znajduje się w pobliżu ruchliwej ulicy lub torów kolejowych, to w celu zapewnienia izolacji akustycznej może być pełne, czyli pozbawione prześwitów. W innym przypadku należy jednak pamiętać, że prześwity powinny stanowić 25% powierzchni ogrodzenia.
Jeśli naszej posesji towarzyszy uciążliwe sąsiedztwo, od którego chcemy się wyraźnie odgrodzić, dobrym pomysłem jest zastosowanie ogrodzenia panelowego w połączeniu z roślinnością. Gdy zasadzimy wzdłuż ogrodzenia rośliny tworzące zwarty szpaler (np. buki lub tuje) i zadbamy o ich odpowiednie przycięcie, uzyskamy nie tylko szczelne zabezpieczenie, ale i estetyczny żywopłot. Producenci często oferują całe systemy ogrodzeniowe, złożone nie tylko z samego ogrodzenia, ale również bram, furtek i innych elementów. Takie systemowe rozwiązania pozwalają na szybkie i łatwe dopasowanie poszczególnych elementów i na stworzenie funkcjonalnej całości w postaci ogrodzenia działki.
Czy nasze miasto dba o bezpieczeństwo pieszych?
Szczególnie zimą policyjne statystyki straszą liczbami, informując o wypadkach z udziałem pieszych. Opady śniegu i szybko nadchodzący zmrok zmniejszają widoczność kierowców. Dodatkowo, pośniegowe błoto i śliskie drogi podnoszą ryzyko, że pojazd jadący ulicą wpadnie w poślizg i uderzy w pieszego lub co gorsza – w oczekujących na przystanku autobusowym ludzi. Pieszy powinien uważać, ale czy miasto wystarczająco dba o jego bezpieczeństwo?

Zła widoczność na drodze, czasem nieoznakowane i nieoświetlone przejścia to tylko jeden z powodów wypadków z udziałem pieszych, do których wg policyjnych statystyk dochodzi co 47 minut. Drugi powód, to skracanie sobie drogi poprzez przekraczanie ulicy w niedozwolonym miejscu czy nagłe wtargnięcie na jezdnię, tuż przed nadjeżdżającym samochodem. Nieostrożne wejście na jezdnię, to najczęstsza przyczyna wypadków z udziałem pieszych. Jak informują statystyki stanowią one aż 57% wszystkich zdarzeń spowodowanych przez niezmotoryzowanych w ruchu miejskim. Informowanie i przestrzeganie niewiele pomaga, bo piesi nadal przebiegają przez ulice. Psychologowie uważają, że to zasługa szybkiego tempa życia w mieście. - Cały czas gdzieś się spieszymy a do tego, duża ilość bodźców wpływa na spadek koncentracji i często przebiegamy przez jezdnię bez zastanowienia – dodaje psycholog transportu Andrzej Markowski, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Psychologów Transportu w Polsce – Bezpieczeństwo ruchu drogowego zależy od edukacji w tym zakresie, od organizacji ruchu, ale przede wszystkim od czynników kulturowych i wynikającego z tego poszanowania (lub jego braku) dla obowiązujących przepisów.
Antidotum w postaci ogrodzenia

W europejskich metropoliach zaczęto ogradzać chodniki, przystanki, wysepki. Być może jest to panaceum na policyjne statystyki wypadków z udziałem pieszych. Ogrodzenie z jednej strony wyznacza terytorium, gdzie wolno się poruszać, a z drugiej pokazuje, gdzie jest tzw. wstęp wzbroniony. Ogrodzenie z pewnością stanowi barierę nie do pokonania dla pieszego, chcącego skrócić sobie drogę w nieodpowiednim miejscu ulicy. Z drugiej strony, teren ogrodzony wydaje się być bezpieczniejszy, niż ten nieogrodzony. Jak dodaje psycholog transportu - Ogrodzenie to ówczesny synonim bezpieczeństwa. To dlatego ogradzamy place zabaw, osiedla zamknięte, domy, firmy, szkoły. Teraz również ulice, przystanki, ścieżki rowerowe.
Co warunkuje ustawienie ogrodzeń w danym punkcie miasta? - Wpływa na to ilość niebezpiecznych zdarzeń - mówi Adam Sobieraj, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie – Ogrodzenia instalowane są przede wszystkim tam, gdzie piesi przechodzą w miejscach niedozwolonych lub tam, gdzie jest zwiększony ruch pojazdów. Statystyki wypadków i potrąceń pokazują, gdzie należy zainstalować urządzenia zabezpieczające ruch – dodaje. Obecnie miasta już na etapie planowania przystanku czy ścieżki rowerowej biorą pod uwagę zabezpieczenia, wciąż jednak jest ich za mało z punktu widzenia statystyk. Nasuwa się jednak pytanie – czy takie ogrodzenia nie zakłócą estetycznej wizji miast? – Przed wyborem ogrodzeń bierzemy pod uwagę względy estetyczne – mówi rzecznik ZDM w Warszawie – jednak urządzenia tego typu powinny raczej służyć bezpieczeństwu niż ładnie wyglądać. O bezpieczeństwo, ale także ładny wygląd ogrodzeń troszczą się producenci, którzy proponują coraz bardziej wyszukane ogrodzenia, o ileż inne i nowocześniejsze niż dotychczas widziane w miastach. – Oferujemy miastu nie tylko ogrodzenia panelowe z drutu, posiadające odpowiednie atesty potwierdzone aprobatą techniczną IBDiM o nr AT/2011-02-2735, które dostosowane są do odpowiednich miejsc, ale także balustrady, które można dowolnie kształtować i wypełniać – mówi Grzegorz Bartosik Dyrektor Generalny firmy Tabal, jednego z wiodących producentów bezpiecznych ogrodzeń do zastosowań miejskich – Balustrady mogą mieć wypełnienie ze szkła „bezpiecznego”: grawerowane lub podświetlone, w rożne kształty i wzory wykonane w blasze perforowanej stalowej lub aluminiowej czy plexi. Dostosowujemy ogrodzenia do architektury miast, wykonujemy na specjalne zamówienie, tak aby stanowiło jego jedność chroniąc i zdobiąc. Panele ogrodzeniowe instalowane są wszędzie tam, gdzie istnieje zwiększone ryzyko wtargnięcia pieszego lub rowerzysty na jezdnię lub w ciągach komunikacyjnych, gdzie organizują ruch i zabezpieczają pieszych oraz rowerzystów przed pojazdami – dodaje Grzegorz Bartosik z Tabal – balustrady stosowane są na placach, w parkach, przystankach czy nabrzeżach: rzecznych czy morskich – czyli miejscach w których liczy się zarówno bezpieczeństwo jak i estetyka.

Odpowiedzialność za ustawienie i utrzymanie ogrodzeń drogowych, podobnie jak innych urządzeń bezpieczeństwa drogowego leży po stronie zarządcy drogi w danym mieście. To miasto decyduje, gdzie i jakie ogrodzenie zastosować. - Instalując tego typu urządzenia na podległych sobie drogach kierujemy się odpowiednimi regulacjami prawnymi, w tym: Ustawą Prawa o ruchu drogowym, Rozporządzeniem Ministra Infrastruktury w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach. Ogrodzenia będące urządzeniami bezpieczeństwa ruchu drogowego są dopuszczone do użytkowania na podstawie oceny ich zgodności, certyfikatu lub atestu wydanego przez właściwy instytut – dodaje rzecznik Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie.
Czyli nie każde ogrodzenie spełnia kryteria podane w przepisach. – Ważne są także względy praktyczne: jakość wykonania, zabezpieczenia antykorozyjne jak i montaż ogrodzenia. Im łatwiej się montuje ogrodzenie, tym prace szybciej zostają ukończone. To ważne dla miasta tętniącego życiem.
Profilaktyka skierowana do pieszego

Funkcjonariusze ruchu drogowego adresują do pieszych wiele działań poprawiających ich bezpieczeństwo. – Realizujemy akcje skierowane do różnych grup wiekowych – mówi starszy sierżant Joanna Skrent z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku – Dla najmłodszych uczestników ruchu drogowego organizujemy spotkania w szkołach, rozdajemy pakiety edukacyjne i elementy odblaskowe w atrakcyjnej dla dzieci formie. Mają one, pod warunkiem ich codziennego używania, spowodować, że szansa pieszego na uniknięcie potrącenia w warunkach złej widoczności znacznie wzrośnie. Podniesieniu świadomości na temat zagrożeń na drodze i sposobów ich unikania, służą akcje skierowane do dorosłych uczestników ruchu i realizowane we współpracy z mediami: cykl audycji radiowych z udziałem policjanta oraz edukacyjne artykuły prasowe – dodaje Joanna Skrent – W ramach akcji „Bezpieczna droga do szkoły”, jesteśmy też obecni przy obiektach szkolnych, gdzie szczególną uwagę zwracamy na bezpieczeństwo dzieci na przejściach dla pieszych i na to, czy są one właściwie dowożone do szkoły.
Jednakże statystyki dalej niepokoją, dlatego miasta powinny zadbać o swoich pieszych mieszkańców i zapewnić im minimum bezpieczeństwa: dobre oznaczenie, oświetlenie ulic i ogrodzenia. Czy Twoje miasto dba o bezpieczeństwo pieszych?
Coraz mniejsze bezpieczeństwo na drogach
Warszawa, 31.01.2012
Postęp technologiczny w motoryzacji przyczynia się do zmniejszania liczby ofiar wypadków drogowych, ale wcześniej konieczne jest spełnienie warunku – kierowcy muszą mieć możliwość obsługi i naprawy coraz bardziej skomplikowanych samochodów po przystępnej cenie.
Era samochodów, w których użytkownik nawet bez technicznego wykształcenia, ale na podstawie książki obsługowej kupionej w księgarni i przy użyciu powszechnie dostępnych narzędzi mógł dokonać poważnych napraw, odeszła w przeszłość. Dziś trzeba mieć dostęp do profesjonalnej „informacji technicznej”, czyli szczegółowej wiedzy na temat sposobów przeprowadzania napraw, który koncerny samochodowe od dawna, wbrew unijnemu prawu, ograniczają. Tymczasem bez dostępu do tej informacji warsztaty niezależne mogą nie być w stanie obsłużyć coraz bardziej skomplikowanych samochodów. Kierowcy byliby wtedy skazani na korzystanie z usług drogich serwisów autoryzowanych i w tej sytuacji część z nich mogłaby w ogóle zrezygnować z takich napraw.
„Kilka czy kilkanaście lat temu problem dotyczył tylko tych mechaników, którzy myśleli o naprawie najdroższych, najbardziej skomplikowanych samochodów” – ocenia Witold Rogowski, zastępca Dyrektora Handlowego Moto-Profil i ekspert Forum „Motoryzacja dla wszystkich”. „Dzisiaj rynek zmienił się radykalnie. Nieskomplikowane auta, w których wiele rzeczy dało się naprawić prostymi, powszechnie dostępnymi narzędziami, bez konieczności podłączania testera diagnostycznego, wypadają z obiegu. Obecnie nawet w miarę prosta czynność, jaką jest zmiana klocków hamulcowych, wymaga często specjalistycznego urządzenia i odpowiedniej wiedzy” - wyjaśnia Witold Rogowski.
Przykładem pozytywnym jak to może działać jest historia interfejsu EOBD. Dyrektywa Europejska 98/69/EC nakazała monitorowanie emisji spalin. Samochody z silnikami benzynowymi produkowane od 1 stycznia 2001 r. (a diesle od 2004 r.) musiały posiadać system EOBD wg określonego standardu określającego zapis, jak i odczyt danych związanych z pracą silnika i emisją zanieczyszczeń. Jednolite protokoły i zunifikowane gniazda połączeniowe sprawiły, że na rynku pojawiło się mnóstwo obsługujących je testerów. Informacje, co oznaczają poszczególne kody są powszechnie dostępne przez Internet. Wystarczy wręcz w wyszukiwarkę wpisać numer błędu, a pojawia się kilkanaście stron objaśniających usterkę.
Tymczasem brak odpowiedniego testera, z aktualnym oprogramowaniem, to przeszkoda nie do przezwyciężenia i pozbawiony go warsztat nie może nic zrobić. Jak wynika z obserwacji poczynionych przez Witolda Rogowskiego, wśród serwisów niezależnych najgorzej jest z dostępem do informacji dotyczącej wysokociśnieniowych systemów zasilania silników wysokoprężnych (Common Rail) oraz pojawiających się coraz częściej, dwusprzęgłowych skrzyni biegów (potocznie nazywanych DSG).
Regulacje unijne nakazują producentom samochodów udostępnianie informacji technicznych, teoretycznie więc dostęp do nich został uwolniony. Zdarza się jednak, że koncerny samochodowe stosują wybieg w postaci udostępniania danych poprzez zakup kompletu informacji. Konkurencyjny i dobry warsztat niezależny powinien mieć wiedzę na temat wszystkich, a przynajmniej większości aut poruszających się po naszych drogach. Zatem zmuszanie warsztatów do zakupu kompletu informacji za kwotę ok. 2,5 tys. Euro do jednej marki samochodu powoduje, że inwestycje w dane techniczne dla większości rodzajów pojazdów to kwota rzędu 400 tys. złotych. Wydatki takie nigdy się nie zwrócą - często z zakupionego pakietu zostaje wykorzystany tylko ułamek danych, a już po roku pojawiają się kolejne nowe modele samochodów. Dlatego tak ważny jest odpłatny (za rozsądną cenę), ale swobodny dostęp poprzez Internet do danych służących pojedynczym naprawom dla wszystkich marek samochodów.
Te warsztaty, które podejmują się wykonywać skomplikowane naprawy, najczęściej korzystają z fachowej pomocy niezależnych producentów i dystrybutorów części. Firmy te organizują szkolenia, często są także producentami urządzeń diagnostycznych. „Oprócz gotowych urządzeń oferowany jest także dostęp do helpdesku technicznego” – mówi Piotr Maciejewski, strategic business development manager w firmie Robert Bosch i ekspert Forum „Motoryzacja dla wszystkich”.
Na razie jednak brak powszechnego dostępu do informacji technicznej może prowadzić do pogorszenia bezpieczeństwa na naszych drogach. „Jeśli mówimy tylko o bezpieczeństwie, to trzeba przypomnieć, że systemy hamulcowe ABS i ESP potrzebują urządzenia diagnostycznego, by poprawnie dokonać ewentualnej naprawy. To samo dotyczy również poduszek powietrznych” – wyjaśnia Piotr Maciejewski.
Najstarsze samochody wyposażone w ESP zarejestrowane w Polsce mają już 14 lat. Pojazdy w tym wieku raczej nie odwiedzają ASO, ich właściciele korzystają z usług warsztatów niezależnych. „Gdyby informacja techniczna była dostępna tylko dla ASO, samochody wyposażone w ten system zwyczajnie byłyby źle obsługiwane i rosłoby ryzyko niepoprawnego funkcjonowania całego systemu hamulcowego” – przestrzega Maciejewski. W system ESP w roku 2010 było wyposażanych już 63% nowych samochodów w Europie. System ten zmniejsza ryzyko wypadku poza miastem - spowodowanego poślizgiem, o 40-60%, zależnie od badań. Zgodnie z unijnymi przepisami, wszystkie samochody, które uzyskały świadectwo homologacji po 1 listopada 2011 muszą być wyposażone w ten system - z czasem auta te zajmą miejsce starszych pojazdów na rynku wtórnym.
Problem dostępu do informacji technicznej może też w najbliższych latach nabrać znaczenia w związku z planowanym rozszerzeniem zakresu okresowych badań technicznych przez stacje kontroli pojazdów. „Obecnie SKP mają wszystkie dane regulacyjne, niezbędne do prawidłowego wykonania badań kontrolnych. Jednak w perspektywie paru lat może się okazać, że potrzebny stanie się dostęp do danych, które pozwolą stwierdzić, czy systemy takie jak ABS, ESP lub inne mające wpływ na bezpieczeństwo podróżujących są sprawne czy nie” - mówi Marcin Barankiewicz, dyrektor biura Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów i ekspert Forum „Motoryzacja dla wszystkich”. Dostęp do tej informacji pomógłby eliminować z dróg pojazdy niesprawne i tym samym niebezpieczne.
Wstępne założenia wprowadzające odpowiednie mechanizmy już są przygotowywane. Jest to nieuniknione, także dlatego, że dyrektywa 2010/48/UE, która ma ujednolicić procedury kontroli pojazdów w krajach Unii, żeby zapewnić faktyczną swobodę przepływu osób także z ich mieniem, powinna być wdrażana od przyszłego roku. Obecnie Polak mieszkający i pracujący poza krajem, jeśli zabrał swój samochód, musi z nim wracać do kraju na badanie techniczne (w praktyce najczęściej przesyłany jest sam dowód rejestracyjny, ale jest to jawne łamanie prawa). Unifikacja procedur badań technicznych pozwoli przebadać dowolny pojazd na terenie całej Unii bez konieczności powrotu do kraju zarejestrowania. Jednocześnie wymusi to ustandaryzowanie badań. W drugim etapie należy się spodziewać włączenia do tego standardu procedur związanych z systemami bezpieczeństwa.
„To jasno pokazuje, że dostęp do informacji technicznej nie może być wstrzymywany. Inaczej mielibyśmy do czynienia z faktycznym monopolem koncernów samochodowych na naprawę naszych aut” – podsumowuje Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.
Szyba szybie nierówna
W nowoczesnej szybie jakość to za mało. Standardem jest wyposażenie szyb w system ogrzewania i różnego rodzaju czujniki. Radzimy na co należy zwrócić uwagę przy serwisowaniu takiej szyby, a także z jakich technologii można skorzystać w serwisie NordGlass.
O większości dodatków, w które będą wyposażone nasze szyby trzeba zadecydować już na etapie wyboru modelu samochodu. Coraz częściej standardem jest system ogrzewania, wmontowane anteny, jak również różnego rodzaju czujniki, jak na przykład czujnik deszczu, zmierzchu czy zaparowania.
Posiadacze takich gadżetów muszą szczególnie zwrócić uwagę na wybór serwisu szyb. Jej wymiana wymaga podłączenia wielu elementów elektronicznych. Istotnym elementem zarówno wymiany jak i naprawy takiej szyby jest również rodzaj użytego kleju. Należy mieć całkowitą pewność, że substancja używana w serwisie jest całkowicie nie przewodząca fal elektromagnetycznych. Tego typu wypełniaczy zaczęto używać po raz pierwszy w Polsce w serwisach NordGlass.
- Jako duża sieć jesteśmy w stanie kupić klej o najlepszych parametrach – zaznacza Jarosław Kuciński, trener techniczny NordGlass – daje to gwarancję, że nie zakłóci on pracy żadnych systemów.
Dodatki z serwisu
W niektóre udogodnienia można wyposażyć szybę w każdym momencie. Na rynku dostępna jest już technologia używana wcześniej na potrzeby lotnictwa, czyli powłoka hydrofobowa, zwana niewidzialną wycieraczką. Dzięki niej przy prędkości ponad 80 km/h wycieraczki nie są w ogóle potrzebne, a podczas wolniejszej jazdy trzeba ich używać znacznie rzadziej.
Brama do radości

Zbliża się najchłodniejsza pora roku. Śnieg, lepienie bałwana, kuligi, jazda na nartach i grzane wino przy kominku... Zima zaczyna mieć coraz większy urok, bo dostrzegamy więcej jej zalet, a kolejne minusy są eliminowane przez wynalazki techniki. W czasie mrozów, najbardziej przydatne okazują się automatyczne urządzenia. Zautomatyzowana brama sterowana napędem staje się zbawieniem.
Każdy właściciel domu pamięta zapewne czasy, kiedy niemal wszystkim próbom opuszczenia posesji towarzyszyła konieczność wyjścia z nagrzanego auta w celu ręcznego otworzenia bramy. Część z nich ma również na swoim koncie co najmniej kilka mroźnych poranków, kiedy wyjazd z podwórka całkowicie uniemożliwiało otwarcie zamarzniętej bramy. Dziś możemy otworzyć i zamknąć bramę zaledwie jednym przyciskiem pilota!
Dla każdego coś dobrego

Automatyzacja stała się powszechnym zjawiskiem. Codziennie korzystamy z jej zalet – w domu, szkole, na ulicy i w centrum handlowym. To dzięki niej wyciągamy colę za pomocą jednego przycisku, drzwi same otwierają się przed nami w najbardziej odpowiednim momencie, a kiedy chcemy wjechać na działkę, brama wjazdowa automatycznie się rozchyla. Jeśli na co dzień umyka to naszej uwadze, gdy przychodzi jesień, a potem zima, zaczynamy doceniać wszystkie walory. Dostrzegają je również inni domownicy. Pogoda za oknem sprzyja zaproszeniom przyjaciół i rodziny. Możemy spokojnie zająć się przygotowaniami, bez konieczności wypatrywania gości przez okno. Unikamy też rodzinnych kłótni o to, kto tym razem musi wyjść na zewnątrz i otworzyć bramę gościom. Dobre firmy, produkujące automatyczne napędy do bram, mają w swoich ofertach także zestawy pilotów. Przykładem jest włoska marka FAAC, od kilku lat działająca także w Polsce. Piloty FAAC wyróżniają się nowoczesnym, eleganckim designem, a także są małe, dzięki czemu zawsze możemy mieć je przy sobie (np. 4-kanałowy pilot XT4 433 RC).
Wzmacnia bezpieczeństwo
Nowoczesna brama automatyczna zwiększa nasze bezpieczeństwo. Za oknem dużo wcześniej niż w lato robi się ciemno, wielkimi krokami zbliżają się święta i zimowe wyjazdy na ferie. Okres ten sprzyja włamywaczom. Zamontowanie napędu do bramy sprawi, że trudniej będzie im wkraść się do naszego domu. Złodziejowi ciężko będzie otworzyć taką bramę,w przeciwieństwie do tej „zwykłej”. Nawet, jeśli opracowałby jakiś sposób, zajmie to tyle czasu, że, jeśli nie zrezygnuje sam, ktoś zdąży zawiadomić policję. Możemy być również spokojni o bezpieczeństwo naszych pociech. Dziecko nie otworzy samo bramy - potrzebny mu będzie pilot. Poczucie bezpieczeństwa sprawi, że zabawy na podwórku, lepienie bałwana i obrzucanie się kulkami śnieżnymi, będą miały większy urok. – Pamiętajmy, że brama musi być prawidłowo zamontowana i posiadać wszystkie certyfikaty bezpieczeństwa. To powody, dla których najlepszym wyborem jest dokonywanie zakupów u znanych i sprawdzonych producentów. Oprócz produktów najlepszej jakości, zapewnią nam oni pomoc i fachową obsługę w każdym momencie – mówi Andrzej Trojanowski, dyrektor generalny FAAC Polska. Otrzymamy też gwarancję na zakupione produkty.
Przygotowanie do zimy

Aby brama służyła nam bez zarzutów, a my mogli w pełni korzystać z jej walorów, przygotujmy ją na zimę. Zanim się zacznie, dokonajmy przeglądu napędu. Konieczne może się okazać np. zabezpieczenie zawiasów bramy dodatkowym smarem. Już w momencie montażu istotne jest zrobienie odpowiednio głębokiego fundamentu, który powinien znajdować się poniżej poziomu zamarzania gruntu, aby brama zachowała stabilność. Inną kwestią jest odpowiednie wypoziomowanie. Przed dokonaniem zakupu urządzenia, sprawdźmy zakres temperatur, w jakich napęd może pracować. Dla przykładu, napęd elektromechaniczny do bram skrzydłowych 414 Long firmy FAAC funkcjonuje prawidłowo w temperaturach od - 20°C do +55 °C. Inne napędy, jak choćby napęd hydrauliczny do bram skrzydłowych 402 tej samej firmy, będzie działał idealnie nawet wtedy, kiedy temperatura spadnie do -40°C (maksymalna temperatura dla tego modelu również wynosi +55°). Autoryzowany dealer pomoże nam dobrać odpowiednie parametry. Warto zwrócić się do niego o pomoc, zanim podejmiemy decyzję.
Odpowiednia konserwacja
Pamiętajmy też, że mimo wielu zalet, brama skrzydłowa nie posłuży nam do odgarniania śniegu. Powinniśmy używać do tego łopaty, inaczej łatwo doprowadzić do uszkodzenia i zużycia mechanizmów nawet najlepszego urządzenia. - Chociaż konstrukcja dobrej bramy powinna uniemożliwiać gromadzenie się wody wokół elementów ruchomych,a w konsekwencji ich zamarzanie, musimy dopilnować, aby przestrzeń ruchu skrzydeł była wolna od przeszkód, takich jak lód, śnieg czy gałęzie – komentuje Jacek Baran, specjalista FAAC Polska. Nawet najlepszej jakości bramy nie mogą działać prawidłowo, jeśli - tak jak w przypadku napędu do bram przesuwanych, nie będziemy odśnieżać listwy zębatej. Zwróćmy uwagę na to, żeby śnieg nie stał się przeszkodą nie tylko dla samej bramy, ale również dla elektroniki (np. fotokomórek), która zasypane śniegiem, mogą przestać właściwie funkcjonować.
Zamontowanie bramy z automatycznym napędem, a także późniejsze stosowanie się do zaleceń producentów, które są podane w dołączonej do produktu instrukcji i przekazane przez instalatora, pozwoli nam długo cieszyć się pięknem zimy. Może warto zacząć przygotowania do niej już dziś?
Niedoceniane przyczyny wypadków drogowych
Warszawa, 17.10.2011
Promowane od lat hasło „Prędkość zabija” zaczyna przesłaniać fakt, że nie tylko nadmierna prędkość jest przyczyną wypadków w naszym kraju. Bez rzetelnej wiedzy na temat prawdziwych przyczyn wypadków nie sposób poprawić sytuacji na polskich drogach.
To, co jest pewne, to suche liczby – w 2010 roku w Polsce doszło do 38 832 wypadków, w których zginęło 3 907 osób, a 48 952 odniosły poważne obrażenia. W porównaniu do 2009 roku oznaczało to spadek liczby wypadków o 12,1% (5 364 zdarzenia), ofiar śmiertelnych o 14,6% (665 osób), a rannych o 12,7% (7 094 osoby). Prognozy na 2011 nie pozwalają liczyć na znaczącą poprawę sytuacji.
Dane te trzeba umieścić w szerszym kontekście – w ciągu ostatnich dziesięciu lat natężenie ruchu w Polsce wzrosło znacząco ponieważ przybyło ok. 6 mln samochodów osobowych i 600 tys. pojazdów ciężarowych. Jednocześnie w porównaniu z rokiem 2001 liczba wypadków zmalała aż o 17 967 zdarzeń, ofiar śmiertelnych było mniej o 1 627, a osób rannych o 19 242.
Niestety, to za mało - spośród państw Unii Europejskiej to właśnie w Polsce notowany jest najwyższy wskaźnik śmiertelności na drogach. Mimo że np. w Niemczech liczba wypadków jest prawie ośmiokrotnie wyższa, to w Polsce na każde 100 wypadków ginie średnio 10,4 osoby. W Niemczech tylko 1,4.
Skąd ta różnica? Policyjne statystyki nie pozostawiają wątpliwości: do największej liczby wypadków dochodzi w dobrych warunkach atmosferycznych (23 452 zdarzenia w 2010 roku), w ciągu dnia (26 938) i na prostym odcinku drogi (21 370). I to właśnie w takich warunkach w ubiegłym roku zginęło najwięcej osób - aż 2 592. Wniosek jest prosty – winna jest jazda z nadmierną prędkością. Przyczynę tę przypisano niemal co trzeciemu z wypadków zawinionych przez kierowcę.
Profesor Jerzy Wicher z Politechniki Warszawskiej, ekspert ds. bezpieczeństwa Forum Motoryzacja dla wszystkich potwierdza, że prędkość należy do najważniejszych czynników które trzeba brać pod uwagę podczas analizowania przyczyny wypadku. „Gdy samochody jadą np. 72 km/h w niewielkiej odległości jeden za drugim, w ciągu sekundy przejeżdżają 20 m. Czas reakcji kierowcy to ok. 1 s, czyli zanim kierowca przeniesie stopę na pedał hamulca, przejedzie owe 20 m. Jeśli jeden z nich gwałtownie zahamuje, drugi nie ma żadnych szans na wyhamowanie, a wielu kierowców, zwłaszcza młodych, po prostu sobie tego nie uświadamia” - mówi profesor Jerzy Wicher. „Wielu z nas się spieszy, wydaje nam się, że jeśli będziemy wyprzedzać wszystkie pojazdy jadące wolniej o 10 km/h, szybciej dotrzemy do celu. Tymczasem taka jazda na dystansie kilkudziesięciu kilometrów skutkuje czasem przejazdu krótszym o dosłownie kilka minut” – dodaje prof. Wicher.
Dodatkowo, po prostu lubimy szybką jazdę. Według danych Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, aż 45% polskich kierowców przyznaje, że szybka jazda sprawia im przyjemność. Nawet we Francji (34 %), czy w znanych z dobrych autostrad Niemczech (43%) odsetek ten jest mniejszy.
Wydaje się jednak, że policja zbyt często wymienia nadmierną prędkość jako jedyny powód wypadku. Ustalenie przyczyny takiego zdarzenia wymaga przeprowadzenia analizy i rekonstrukcji wydarzeń. Policjanci wypełniając karty zdarzenia drogowego, na podstawie których tworzona jest statystyka, nie zawsze robią przecież takie rekonstrukcje. W swojej pracy kierują się głównie zeznaniami świadków i analizą śladów. „Przyczyną zdecydowanej większości wypadków jest błąd kierowcy. By go naprawić, albo przynajmniej spróbować to zrobić, kierowca musi mieć czas. A z im większą prędkością jedzie, tym mniej tego czasu mu zostaje na naprawienie błędu.” - tłumaczy profesor Jerzy Wicher.
Z czego wynikają błędy kierowców? Policyjne statystyki nie dają na to pytanie odpowiedzi. Milczą także na temat wpływu stanu dróg i natężenia ruchu. Tymczasem raport Najwyższej Izby Kontroli opublikowany wiosną 2011 roku dowodzi, że niski poziom bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce pozostaje w ścisłym związku ze złym stanem infrastruktury drogowej. Na co drugim kilometrze dróg są koleiny o głębokości powyżej 2 cm, na co czwartym - nawet powyżej 3 cm. „W krajach Unii Europejskiej takie jezdnie, ze względu na bezpieczeństwo kierowców, wyłączane są z użytku. W Polsce spowodowałoby to jednak zamknięcie niemal połowy dróg. Dlatego drogi uszkodzone przez koleiny klasyfikowane są jako znajdujące się w złym stanie technicznym i jedynie ogranicza się na nich prędkość” – czytamy w raporcie NIK.
Autorzy raportu podkreślają, że w Polsce brakuje najbezpieczniejszych rodzajów dróg: ekspresowych i autostrad. „Budowa autostrad musi potrwać, ale zbyt mało jest także tzw. „forgiving roads” („dróg, które potrafią wybaczyć błąd”), które mają szersze pobocza, odpowiedniej konstrukcji, pochłaniające energię wsporniki znaków, barierki ochronne, czy białe perforowane pasy akustyczne oddzielające jezdnię od pobocza” – wskazuje profesor Wicher.
To wynik fatalnego zarządzania infrastrukturą drogową w naszym kraju. Kontrole prowadzone przez NIK od 2000 roku wykazywały, że niemal połowa zarządców dróg nie miała danych o wypadkach na nich, a ponad 30% z nich nie miało nawet projektów organizacji ruchu (rozmieszczenia świateł, pasów, itp.)! W ubiegłym roku zatwierdzoną organizację ruchu na wszystkich drogach miało tylko niespełna 20% zarządców, 37,5% nie prowadziło w ogóle analiz dotyczących bezpieczeństwa.
W oficjalnych statystykach wypadków komunikacyjnych w Polsce marginalną rolę odgrywa stan techniczny pojazdu, jednakże porównując statystyki polskie z niemieckimi można nabrać wątpliwości. Według danych niemieckiej organizacji DEKRA z 2010 roku, w wypadkach na niemieckich drogach uczestniczyło 19,9% pojazdów z usterkami technicznymi i aż 6,6% takich, których uszkodzenia były istotne dla zaistnienia wypadku. Średnio aż 8-12% wypadków w Niemczech powodowanych jest właśnie złym stanem technicznym samochodów. To chyba mało prawdopodobne, by pojazdy eksploatowane w naszym kraju były w lepszym stanie od tych zarejestrowanych za naszą zachodnią granicą.
„Kluczowe czynniki mające wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym można przedstawić w postaci tak zwanego trójkąta bezpieczeństwa, na którego wierzchołkach jest kierowca, droga i samochód. Wszystkie te czynniki należy rozpatrywać łącznie” – podkreśla Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.
Według cytowanego wcześniej raportu Najwyższej Izby Kontroli kursy nauki jazdy - pomimo wprowadzanych zmian - wciąż nie są w stanie dobrze przygotować przyszłych kierowców. „Zarówno przekazywana wiedza, jak i zdobywane umiejętności są niewystarczające. W efekcie zaskakująco niewielu uczestników kursu zdaje egzamin za pierwszym razem” - twierdzą autorzy raportu. Średnia dla całego kraju w latach 2009-2010 w żadnym z ośrodków nie przekroczyła 50%, a najbliżej tej granicy była Warszawa, w której pierwszy egzamin kończył się sukcesem dla 48% egzaminowanych. Nie brakowało jednak ośrodków, w których za pierwszym razem egzamin zdawała co czwarta z przystępujących do niego osób.
O niezbyt wysokiej skuteczności szkolenia przyszłych kierowców najlepiej jednak świadczy fakt, że ci z najmniejszym stażem (w wieku 18-24 lata) spowodowali w ubiegłym roku aż 7 168 wypadków (23,4% wszystkich zdarzeń), w których zginęły 724 osoby, a 10 293 zostały ranne. „To nie jest nawet sprawą braku wiedzy, ale raczej niedopuszczania do świadomości faktu, że nawet na suchej nawierzchni podczas gwałtownego hamowania samochód nie zatrzyma się w miejscu, a w zależności od prędkości początkowej dopiero po kilkunastu, nawet kilkudziesięciu metrach” - mówi profesor Jerzy Wicher.
Odpowiednie szkolenie jest bardzo ważne, ale najtrudniej zmienić mentalność kierowców. Nauka pewnych zasad powinna się zaczynać już na etapie przedszkola. Nawet jeśli do tego dojdzie, na zauważalną poprawę zachowań kierowców musimy czekać jeszcze wiele lat.
Badanie techniczne to pomoc, a nie szykana
Warszawa, 11.10.2011
O blisko połowę wzrosła w ciągu ostatnich trzech lat liczba zatrzymanych dowodów rejestracyjnych przez policjantów z powodu braku ważnego badania technicznego. Statystycznie funkcjonariusze zatrzymują takiego kierowcę co 3 minuty! Tymczasem stan techniczny samochodów ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Według danych Komendy Głównej Policji, w pierwszej połowie tego roku już zatrzymano ponad 71,6 tys. dowodów rejestracyjnych, co przy zachowaniu tej tendencji do końca roku będzie oznaczać dalszy wzrost ich liczby o 3% w stosunku do ub. roku. W przeliczeniu na park pojazdów jeżdżących po polskich drogach oznacza to, że w 7 przypadkach na 1000 (już blisko 1 procent) kierujący prowadzili pojazdy, których stan techniczny był co najmniej nieznany. Dla porównania, wg. oficjalnych danych policji w 2010 roku zły stan techniczny pojazdu był przyczyną 66 wypadków. Czy rzeczywiście?
Obowiązkowe badanie techniczne – przeprowadzane co roku dla samochodów pięcioletnich i starszych – nie jest tylko uciążliwą formalnością. „Badanie techniczne ma kapitalne znaczenie” - uważa Maciej Wisławski, pilot-rajdowy mistrz Europy i ekspert forum „Motoryzacja dla wszystkich”. „Stacje kontroli pojazdów są tym sitem, które ma oddzielić auta sprawne od tych, które wymagają naprawy. Owszem, największy wpływ na bezpieczeństwo mają umiejętności kierowcy. Jednak stan techniczny samochodu jest zaraz po tym sprawą o kapitalnym znaczeniu. Człowiek i maszyna, wyszkolenie kierowcy i stan samochodu - to składa się na bezpieczeństwo. Stan opon, świateł – to są sprawy oczywiste, aż wstyd o nich wspominać, a ile pojazdów jeździ z nieprawidłowymi, oślepiającymi żarówkami w reflektorach? To samo jest z każdym podzespołem, który ma istotny wpływ na bezpieczeństwo: układem kierowniczym, zawieszeniem, amortyzatorami – one mają zasadnicze znaczenie, gdy na drodze dzieje się coś niespodziewanego” – tłumaczy Maciej Wisławski.
Celem okresowych badań technicznych nie jest wykrycie defektów, które uniemożliwiają jazdę lub utrudniają korzystanie z pojazdu, gdyż trudno by kierowcy to przeoczyli. Jednak systematyczne zużywanie się elementów takich zespołów, jak układ hamulcowy czy zawieszenie często bywa przez korzystającego z pojazdu niedostrzegane. Pogorszenie się parametrów pracy amortyzatorów, utrata prawidłowej geometrii zawieszenia, zwiększające się luzy w układzie kierowniczym, nierównomierna praca hamulców - w codziennej eksploatacji można się do tych niedogodności przyzwyczaić, nawet nauczyć się radzić sobie z nimi, gdy zaczną przeszkadzać w jeździe. Jednak każda z tych usterek może mieć katastrofalne skutki, gdy dochodzi do nieprzewidzianej sytuacji na drodze i konieczne jest wykonanie gwałtownego manewru. Zużyte w 50% amortyzatory mogą wydłużyć drogę hamowania w samochodach z ABS nawet o kilkanaście procent! Przy prędkości 80 km/h oznacza to wydłużenie drogi hamowania o ok. 5 m, co odpowiada różnicy między zatrzymaniem się przed „zebrą” na przejściu dla pieszych lub już za tym przejściem. Dodatkowo, niesprawne amortyzatory zaburzą pracę układu ESP i spowodują zmianę reakcji samochodu podczas awaryjnego omijania przeszkody. Nierównomiernie działające hamulce w samochodach bez ABS, zwłaszcza na nawierzchni o obniżonej przyczepności, mogą doprowadzić do niebezpiecznego poślizgu bocznego. Zatem dlaczego zjawisko lekceważenia badań technicznych jest tak masowe?
„Za brak badań kierowcy grozi najwyżej zabranie dowodu rejestracyjnego i 50 zł mandatu” - wskazuje Marcin Barankiewicz z Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów, również ekspert Forum „Motoryzacja dla wszystkich”. „Dostaje pokwitowanie, z którym może jeździć 7 dni i w tym czasie odwiedzić Stację Kontroli Pojazdów, żeby wykonać badanie. Tak naprawdę, jedyna niedogodność polega na tym, że wreszcie trzeba wypełnić to, do czego zobowiązuje nas prawo i jechać do urzędu odebrać dowód rejestracyjny” – dodaje Marcin Barankiewicz.
Tymczasem najniższa stawka za przekroczenie prędkości to 100 zł. „Kara za niewykonanie badania technicznego nie jest dolegliwa, więc to w żadnym stopniu nie dyscyplinuje kierowców. Z pewnością, gdyby mandat był wyższy, bardziej wpływałby na świadomość kierowców” - uważa Marcin Barankiewicz.
Obecnie mandat w wysokości około połowy opłaty za wykonanie badania technicznego może sugerować, że państwo nie bardzo przejmuje się, czy prawo w tym zakresie jest przestrzegane. „Dodatkową uciążliwością jest zatrzymanie dowodu rejestracyjnego i strata czasu spowodowana dodatkową wizytą w urzędzie po odbiór dokumentu. Mandat ma tylko funkcję dodatkowego przypomnienia, żeby na przyszłość regularnie sprawdzać dowód rejestracyjny” – tłumaczy nadkomisarz Marcin Książkiewicz z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.
Zdaniem Barankiewicza metody eliminacji z dróg pojazdów, które nie powinny się na nich znajdować z uwagi na stan techniczny, ciągle nie są wystarczające. Przede wszystkim, informacja o wykonaniu przeglądu nie trafia do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców w czasie rzeczywistym. Wprawdzie stacje kontroli mają obowiązek przesyłać dane o wyniku wykonanych przeglądów „niezwłocznie”, lecz termin ten jest nieścisły, więc informacje są wysyłane zbiorczo np. po zakończeniu dnia lub wręcz co drugi dzień. Ponadto, diagnosta przeprowadzający badanie nie może sprawdzić w rejestrze, czy kontrolowany pojazd nie był np. przed pół godziną w innej stacji, gdzie stwierdzono usterkę tak poważną, że nie udałoby się jej usunąć w tak krótkim czasie. „Tak ma to działać docelowo, ale w tej chwili to niemożliwe” – stwierdza Marcin Barankiewicz.
Według eksperta Forum „Motoryzacja dla wszystkich” patrole policji powinny mieć możliwość weryfikowania informacji o ostatnim obowiązkowym przeglądzie na podstawie tablic rejestracyjnych, dzięki dostępowi online. Umożliwiłoby to wychwytywanie kierowców jadących bez ważnego badania technicznego wprost w ruchu ulicznym. „Tymczasem teraz łatwiej jest zatrzymać i ukarać kierowcę za przekroczenie prędkości, choć po drogach porusza się wiele pojazdów, których stan w widoczny sposób nie odpowiada warunkom dopuszczenia do ruchu, a mimo to nie są zatrzymywane przez właściwe służby” - ocenia Marcin Barankiewicz.
Maciej Wisławski uważa, że o zaniedbywaniu przeglądów technicznych trzeba mówić wprost, bez zamiatania pod dywan. Jego zdaniem dla tego typu zachowań nie mogą być usprawiedliwieniem „trudności ekonomiczne”. „Na sprawę bezpieczeństwa mojego czy moich bliskich nie mogę patrzeć przez pryzmat możliwości finansowych innych użytkowników dróg. To sprawa odpowiedzialności, a nie portfela – jeśli nie mogę naprawić auta, jadę komunikacją publiczną” – mówi Maciej Wisławski. „Załatwianie” badania technicznego, czy jazda bez niego nie dotyczy tylko właściciela auta. Staje się problemem wszystkich, których on mija na drodze.
Na szczęście jest wiele sposobów utrzymania pojazdu w należytym stanie i są one dopasowane do różnych możliwości finansowych. Na rynku dostępne są części zamienne wielu producentów, zatem i poziom cen jest też zróżnicowany.
„Prawodawstwo Unii Europejskiej gwarantuje wolną konkurencję na motoryzacyjnym rynku części zamiennych i usług. Dzięki temu kierowcy o mniej zasobnym portfelu mogą sobie pozwolić na utrzymanie swoich aut w należytym stanie” – podkreśla Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.
| Rok | Zatrzymane dowody rej. ogółem | w tym: samochody osobowe |
| 2008 | 93 359 | 44 602 |
| 2009 | 117 715 | 52 959 |
| 2010 | 139 067 | 58 804 |
| I półrocze 2011 | 71 622 | 31 905 |
Źródło: Komenda Główna Policji
Liczy się każda minuta
Wraz z początkiem października w życie wchodzi unijne rozporządzenie 1266/2009. Zmienia ono zasadę liczenia 1 minuty przez tachograf, który dotychczas zapis pełnej minuty dokonywał po 5 sekundach trwania czynności. Obecnie czas ten został wydłużony do 29 sekundach, w konsekwencji czego korzyści z tego tytułu będą odczuwalne na przejściach granicznych, przy załadunku jak i w korkach.
Poniższy schemat obrazuje różnice w formie liczenia 1-minuty.
Opis schematu:
Pokazane wykresy obrazują nową zasadę naliczania czasów pracy oraz odpoczynków zgodnie z nowym rozporządzeniem. Wykres pierwszy pokazuje fizyczny stan pracy kierowcy ( czas odpoczynku oraz czas kierowania). Wykres drugi pokazuje interpretację rzeczywistej pracy zgodnie z rozporządzeniem (EU) 1360/2002.Natomiast wykres trzeci pokazuję tą samą pracę kierowcy zgodnie z nowych rozporządzeniem. Jak łatwo zauważyć mimo ruchu pojazdu wykres pracy jest jednolity. Tachograf, mimo krótkiego podjazdu na zarejestrował tego ruchu. Zgodnie z nowym rozporządzeniem tachograf pamięta ostatnią grupę roboczą, która trwała najdłużej.
W celu spełnienia powyższego wymogu firma Continental VDO, największy producent tachografów na świecie reprezentowaną w Polsce przez firmę Drabpol, stworzyła tachograf DTCO 1381 w wersji 1.4. DTCO 1.4 który oprócz nowej metody liczenia 1-minuty posiada szereg dodatkowych funkcji takie jak zdalne pobieranie danych, szybkie pobieranie danych, nowe wpisy manualne, 255 logowań kartą przedsiębiorstwa (wcześniej 20), „jazda poza zakresem” zamykana przez włożenie/wyjęcie karty, wydruki graficzne prędkości, profili obrotów, dodatkowych pisaków oraz aktywności kierowcy, ostrzeżenie o upływie końca kalibracji i ważności karty kierowcy oraz wsparcie dla 6 nowych języków.
Ponadto tachograf 1.4 jest w pełni gotowy do podłączenia pod urządzenie do zdalnego pobierania danych z tachografu DLD, dzięki czemu dane zarówno z karty kierowcy jak i pamięci masowej tachografu są przesyłane na komputer firmy w formie pliku źródłowego *.ddd.
Więcej na www.drabpol.pl i www.dtco.pl
Temperatura garażu
Garaż pełni bardzo ważną rolę na każdej posesji. Jego podstawową funkcją jest ochrona samochodu, jednak równie często staje się on magazynem zapełnionym mniej lub bardziej przydatnymi przedmiotami. Bez względu na to, czy garaż jest wbudowany w bryłę domu czy stanowi odrębną budowlę – warto zadbać, aby panowała w nim optymalna temperatura.
Jeśli garaż stanowi cześć budynku mieszkalnego konieczne jest jego ocieplenie, ponieważ w przeciwnym wypadku narazimy się na duże straty ciepła w całym budynku. Ocieplamy ściany zewnętrzne, także ścianę stykającą się z domem, a przede wszystkim drzwi, które ze względu na wielkość odpowiadają za największe straty ciepła. Tylko czym ocieplić drzwi garażowe? Wykluczone są ciężkie i grube materiały, które mogą zakłócić otwieranie drzwi czy działanie automatyki, jeśli taką posiadamy. Najbardziej praktyczna wydaje się być folia termoizolacyjna, która jest lekkim i cienkim materiałem. Folie termoizolacyjne typu Onduterm stają się budowlanym hitem ze względu na to, że zapewniają doskonałe ocieplenie, mają odpowiednią przepuszczalność pary wodnej, co chroni przed tworzeniem się grzybów i pleśni, a do tego z powodzeniem każdy może ją położyć samodzielnie.
Na rynku mamy dostępne folie termoizolacyjne do ocieplenia poddaszy, ścian a także drzwi garażowych. Do tych ostatnich możemy kupić cały zestaw, co z pewnością uprości prace. Onduterm XL.KIT do drzwi garażowych z drewna, metalu czy PCV, to zestaw zawierający rolkę metalizowanej folii o wymiarach: 0,60m x 10m (6m2), aluminiową taśmę samoprzylepną do łączenia poszczególnych warstw oraz dwustronnie klejącą taśmę mocującą folię XL.KIT do drzwi garażowych. Folia do izolowania drzwi garażowych zbudowana jest z dwóch zewnętrznych warstw folii metalizowanej i wypełnienia złożonego z polietylenowych pęcherzyków powietrznych – mówi Tomasz Flis Dyrektor Zarządzający z Onduline Materiały Budowlane – taka konstrukcja sprawia, że materiał jest lekki i zastępuje 5 cm wełny. Warstwa metalizowana folii odbija nadmierne promieniowanie cieplne od wewnątrz, chroniąc przed nagrzewaniem się, jednocześnie chroniąc przed niską temperaturą z zewnątrz. Wypełnienie z pęcherzyków powietrznych pełni rolę izolatora termicznego i zapobiega zbieraniu się pary wodnej. To innowacyjna technologia refleksyjna – dodaje – poprzez odbijanie promieniowania cieplnego, zapewnia optymalną temperaturę we wnętrzu garażu.
Montaż tani i prosty
Produkt jest bezpieczny dla środowiska naturalnego, odporny na działanie wilgoci i antyalergiczny. Nie bez znaczenia jest to, że Onduterm XL.KIT jest rozwiązaniem ekonomicznym, nie nadwyrężającym naszej kieszeni. Prosty, szybki montaż, niewymagający specjalistycznych narzędzi pozwala na samodzielne mocowanie produktu na drzwi garażowych. Przed przystąpieniem do przyklejania folii należy oczyścić drzwi garażowe tak, żeby możliwe było przyklejenie taśmy klejącej. Następnie mocujemy na drzwi umieszczoną w zestawie taśmę obustronnie klejącą, która stworzy swoisty „stelaż” pod folię. Kolejnym krokiem jest przycięcie folii Onduterm XL.KIT w pasy, do pożądanych rozmiarów za pomocą nożyka lub nożyczek. Przycięty materiał mocujemy do przyklejonej uprzednio do drzwi folii. Gdy cała powierzchnia pokryta jest już materiałem należy tylko połączyć poszczególne warstwy folii aluminiową taśmą samoprzylepną zawartą w zestawie. W ten sposób otrzymamy szczelną i trwałą izolację termiczną drzwi garażowych, na którą producent daje 10-cio letnia gwarancję.
Więcej informacji www.onduline.pl
Dane techniczne zestawu Onduterm XL.KIT:
Wymiary rolki: 0,6 m x 10m
Powierzchnia rolki: 6 m2
Ciężar rolki: 1,08 kg
Ciężar m2: 0,180 kg
Grubość maty: 3 mm
Opór cieplny: 0,63 (m2K)/W
Współczynnik przewodzenia ciepła: 0,07 W/mK
Cena: 90 zł netto
Słowacja jest dobra na każdą porę roku. Najpiękniej jest jesienią, gdy niższe partie gór, porośnięte w większości lasami mieszanymi, pokrywają się różnorodnymi barwami. Zimą możemy na Słowację przyjechać na narty albo poszukać ciepłego kąpieliska. Natomiast wiosną nie można nie ulec zachwytowi mnogości kwiatów, którymi pokrywają się górskie łąki oraz klomby przytulnych miasteczek.
Akcja Znicz 2010 czyli bezpieczne dojazdy na cmentarze
Jak co roku policja organizuje Akcję Znicz mającą na celu ograniczenie wypadków i liczby nietrzeźwych kierowców. Policja i służby porządkowe apelują do kierowców, aby tego dnia, gdy wyjadą w trasę w ogóle nie spożywali alkoholu. Akcja www.ilemogewypic.pl także przyłącza się do tych apeli i prosi kierowców o rozważną jazdę. Jeśli chodzi o możliwość przebadania się alkomatem na komendzie, policja nie ma obowiązku badania każdej zgłaszającej się osoby alkomatem.
Jak długo alkohol pozostaje w naszym organizmie po zakończeniu spożywania można sprawdzić na stronie internetowej akcji: www.ilemogewypic.pl. Wystarczy wybrać „Wirtualny Alkomat” i wypełnić krótki formularz.
Przed wyjazdem w długa trasę warto sprawdzić i zadbać o kilka rzeczy:
•sprawdzić stan techniczny swojego pojazdu (sprawność układu hamulcowego, kierowniczego, oświetlenia i stan opon),
•po drodze poruszać się z prędkością dostosowaną do warunków jazdy, zachowywać bezpieczny odstęp od poprzedzającego pojazdu,
•za kierownicę wsiadać wypoczętym a podczas długich tras robić przerwy,
•zwracać uwagę na znaki drogowe i zmianę organizacji ruchu (na takie sytuacje będzie można natrafić przy cmentarzach gdzie organizacją ruchu mogą kierować policjanci).
Funkcjonariusze zapowiadają wzmożone kontrole głównie na drogach wyjazdowych z miast. Kontrolowana będzie trzeźwość, szybkość oraz stan techniczny samochodów. Policja dysponuje nowym narzędziem do walki z nietrzeźwymi kierowcami- alkomatem AlcoBlow. Alkomat nie wymaga użycia ustnika i można nim dokonać badania przez uchyloną szybę w samochodzie. Dzięki temu urządzeniu policjanci będą w stanie skontrolować większą liczbę kierowców. Funkcjonariusze drogówki przestrzegają również przed innymi zagrożeniami. Trzeba pamiętać żeby nie pozostawiać wartościowych przedmiotów w samochodzie. Mogą one stać się łatwym łupem dla złodziei.
| Wypadki | Zabici | Ranni | |
|---|---|---|---|
| 2009 | 286 | 18 | 261 |
| 2008 | 335 | 32 | 419 |
| 2007 | 306 | 35 | 354 |
Plakaty, które ratują życie
Startuje 11. edycja konkursu plastycznego dla szkół podstawowych w ramach programu „Bezpieczeństwo dla wszystkich” Renault - jednej z największych inicjatyw na rzecz ochrony dzieci i młodzieży w ruchu drogowym w Polsce. Nagrodą główną dla zwycięzców jest wyjazd do Eurodisneylandu pod Paryżem i umieszczenie ich plakatu na billboardach w całym kraju.
Zadanie konkursowe polega na przygotowaniu plakatu ilustrującego hasło przewodnie tegorocznej edycji - „Bezpieczna droga do szkoły”. Konkurs ma charakter grupowy i jest przeznaczony dla całych klas bądź zespołów, np. szkolnych kół przedmiotowych. Wybór techniki plastycznej jest dowolny – uczniowie mogą malować, rysować, kleić bądź też zastosować wszystkie te techniki jednocześnie. Zwycięska klasa w nagrodę pojedzie do Eurodisneylandu pod Paryżem, a plakat jej autorstwa będzie promował bezpieczeństwo na billboardach w całej Polsce. Na przygotowanie plakatu szkoły mają czas do 1 marca 2011.
Głównym celem konkursu plastycznego organizowanego w ramach programu Renault „Bezpieczeństwo dla wszystkich” jest uwzględnienie głosu dzieci w dyskusji nad bezpieczeństwem w ruchu drogowym. Najmłodsi mają okazję przedstawić na plakatach własne pomysły jak poprawić sytuację na polskich drogach – mówi Agata Szczech, Dyrektor Public Relations Renault Polska.
Aby zgłosić się do konkursu wystarczy wejść na stronę www.bezpieczenstwo.renault.pl i wysłać formularz zgłoszeniowy. Wskazówki do przygotowania zwycięskiej pracy znajdują się w ilustrowanej broszurze konkursowej, którą można pobrać ze strony internetowej. Inspiracją może też być platforma multimedialna umieszczona w serwisie Programu „Bezpieczeństwo dla wszystkich”, zawierająca mnóstwo przydatnych informacji na temat bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Prace konkursowe oceniać będzie w marcu 2011 Jury złożone z przedstawicieli Ministerstwa Edukacji Narodowej, Biura Rzecznika Praw Dziecka, Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, Instytutu Transportu Samochodowego, patronów medialnych i organizatorów. Jury zakwalifikuje do finału 5 najlepszych prac, a także przyzna 25 wyróżnień. Finaliści będą rywalizować o nagrodę główną podczas finału krajowego konkursu, który odbędzie się w kwietniu 2011 w Warszawie.
Konkurs plastyczny w ramach programu „Bezpieczeństwo dla wszystkich” Renault jest organizowany już po raz jedenasty. W ubiegłorocznej edycji wzięli w nim udział uczniowie z 1328 klas z 383 szkół podstawowych z całego kraju, którzy nadesłali 1864 prace plastyczne. Od pierwszej edycji, która ruszyła w 2000 roku, do konkursu zgłoszono łącznie prawie 14 000 prac. Zwycięzcą ubiegłorocznej, dziesiątej edycji konkursu została klasa IIa ze Szkoły Podstawowej nr 12 im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Rybniku (woj. śląskie). Podczas pobytu w Eurodisneylandzie polscy uczniowie mieli okazję obejrzeć plakaty przygotowane przez swoich rówieśników
z innych krajów i zaprezentować swoją pracę „Nawet na krótkie trasy, zawsze zapinaj pasy” przygotowaną pod kierunkiem wychowawczyni Teresy Zielonki. Udział w konkursie plastycznym w ramach programu „Bezpieczeństwo dla wszystkich” Renault był dla nas fantastycznym przeżyciem. Marzyliśmy o wyjeździe do Francji i szczęście nam dopisało! – mówi Teresa Zielonka. Dzieci jednocześnie bawiły się
i uczyły o bezpieczeństwie na drodze. Jestem przekonana, że dzięki konkursowi, nikt z naszej klasy nie ulegnie wypadkowi drogowemu z własnej winy, bo wszyscy mają utrwalone przepisy ruchu drogowego – podsumowuje.
***
Program edukacyjny „Bezpieczeństwo dla wszystkich” Renault to jedna z najstarszych, największych i najpoważniejszych inicjatyw na rzecz poprawy bezpieczeństwa dzieci w ruchu drogowym w Polsce i w Europie. Akcja składa się z trzech nieodłącznych elementów: konkursu plastycznego, bezpłatnych, innowacyjnych pakietów dydaktycznych dla dzieci i nauczycieli „Droga i Ja” oraz platformy multimedialnej, będącej interaktywnym kursem zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego. Program wspierają Ministerstwo Edukacji Narodowej, Rzecznik Praw Dziecka, Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przy Ministerstwie Infrastruktury, Komenda Główna Policji i Instytut Transportu Samochodowego. Akcja ma charakter międzynarodowy i jest realizowana od 2000 roku w 19 państwach na świecie. Do tej pory wzięło w niej udział ponad 10 milionów dzieci, w tym 680 000 z Polski. Szczegóły znajdują się na stronie www.bezpieczenstwo.renault.pl.
Jak przygotować samochód do jesiennych podróży?
Poradnik
Przed nami długi weekend, który większość z nas spędzi w drodze. Przymrozki, szadź, mgła, czy deszcz nie ułatwią nam bezpiecznego dotarcia do celu. Dlatego zanim wyruszymy upewnijmy się, że dołożyliśmy wszelkich starań, by nasz samochód był w pełni przygotowany do trudnych warunków, które możemy spotkać na trasie. Co należy sprawdzić przed wyjazdem?
Zimówki
Początek listopada to moment kiedy temperatura często spada już poniżej 7? Celsjusza. W takich warunkach letnie opony, zrobione z twardej gumy tracą przyczepność co zwiększa prawdopodobieństwo poślizgu na mokrej nawierzchni i tym samym wypadku bądź stłuczki. Wielu kierowców o tym zapomina i przez cały rok jeździ na oponach letnich. To błąd, który znacząco wpływa na obniżenie poziomu bezpieczeństwa w aucie. Dlatego bez zbędnej zwłoki, w szczególności przed wyjazdem w trasę powinniśmy wymienić opony letnie na zimowe. Przy wymianie nie powinniśmy również zapominać o sprawdzeniu ciśnienia, czy ciśnienie w oponach jest właściwe. Tylko wówczas będą spełniać swoją funkcję.
Hamulce
Szczególną uwagę powinniśmy również zwrócić na układ i płyn hamulcowy. Dzięki temu znacznie poprawimy bezpieczeństwo swoje i pasażerów. Droga hamowania na mokrej nawierzchni może wydłużać się nawet o połowę. Sprawdzenie układu hamulcowego trudno wykonać samemu, stąd najlepiej udać się w tym celu do odpowiednio przygotowanej stacji obsługi, gdzie kontrola hamowania zostanie wykonana na specjalistycznym sprzęcie. Warto pamiętać, że płyn hamulcowy powinien być wymieniany co dwa lata. Podobnie jest z olejem - jeżeli od jego ostatniej wymiany przejechaliśmy więcej niż 15 tys. km, powinniśmy jak najszybciej pomyśleć o jego wymianie.
Szyby
Zaparowane szyby to koszmar każdego kierowcy I pasażera. Układ ogrzewania i wentylacji powinien szybko radzić sobie z ich odparowywaniem. Jeżeli zaobserwujemy jakieś nieprawidłowości - najlepiej sprawdźmy je przed wyjazdem w warsztacie. Z kolei wymiana letniego płynu do spryskiwaczy na zimowy to prosta czynność, którą każdy może wykonać we własnym zakresie. Wprawdzie do zimy jeszcze kawałek, ale lepiej nie dać się zaskoczyć nawet niewielkim przymrozkom. Płyn nie dostosowany do warunków atmosferycznych będzie zostawiał smugi na szybie ograniczając widoczność. Warto pomyśleć o tym zanim trudna sytuacja zaskoczy nas na trasie.
Oświetlenie
Od jakiegoś czasu na światłach jeździmy już przez cały rok. Powoduje to, że żarówki w aucie szybciej się przepalają. Tymczasem jesienią, w szczególności po zmianie czasu zmierzch zapada bardzo szybko. Dlatego przed włączeniem silnika kontrolnie przyjrzyjmy się, czy wszystkie żarówki są w pełni sprawne, co zapewni nam lepszą widoczność na drodze i podniesie poziom bezpieczeństwa w czasie podróży. Dodatkowo upewnijmy się również, że ich ustawienie jest prawidłowe - ograniczy to oślepianie kierowców jadących z przeciwka.
Akumulator
Przy niskiej temperaturze otoczenia, akumulator może sprawić problemy z uruchomieniem silnika. By temu zapobiec - sprawdźmy stan jego naładowania zwłaszcza jeżeli ten, z którego korzystamy ma już kilka lat.
Ubezpieczenie
Przygotowanie do drogi to również konieczność sprawdzenia, czy mamy ważną polisę. OC to oczywiście absolutna konieczność nie tylko z uwagi na fakt, iż za jego brak otrzymamy mandat. Ubezpieczenie uchroni nas przed przykrymi skutkami finansowymi, jeżeli spowodujemy wypadek i wyrządzimy komuś szkodę. Dlatego lepiej nie odkładać decyzji o kupnie polisy na „później”. Jeżeli zorientujemy się, że nie mamy polisy tuż przed wyjazdem
- przez internet możemy łatwo znaleźć korzystną ofertę ubezpieczeń komunikacyjnych. Zarówno pod względem cenowym jak i jakościowym przez internet możemy znaleźć solidnego ubezpieczyciela. Kupując OC dobrze zwrócić również uwagę na to, co ubezpieczyciel oferuje w ramach ceny. Wprawdzie warunki OC są określone ustawowo i u wszystkich ubezpieczycieli są takie same – jednak niektóre zakłady ubezpieczeń, do OC „dodają” np. Assistance. Wówczas w cenie polisy otrzymujemy dodatkowe usługi, które w szczególności w trasie mogą okazać się przydatne.
Wnętrze
Przed wyruszeniem w drogę upewnimy się również, że na siedzeniu samochodu i na tylnej półce samochodu nie ma zbędnych przedmiotów, które w przypadku hamowania mogą uderzyć pasażerów lub kierowcę. Jeżeli podróżujemy z dzieckiem, zadbajmy o fotelik oraz odpowiednie przygotowanie małego pasażera do drogi. Sprawdźmy, czy fotelik został dobrze zamontowany, czy dziecko jest odpowiednio przypięte pasami. Upewnijmy się również, że maluch nie będzie nudził się w czasie jazdy dekoncentrując kierowcę. Ciekawe wskazówki dotyczące opieki nad dziećmi w samochodzie można znaleźć na http://www.facebook.com/BezpiecznyMalyPasazer .
Autorem wypowiedzi jest Krzysztof Michałek, ekspert Liberty Direct
SHELL RADZI JAK UMILIĆ DZIECIOM WAKACYJNĄ PODRÓŻ
Dla większości Polaków jeżdżących na wakacje, samochód jest od dawna najpopularniejszym środkiem transportu. W czasie przygotowań do długiej podróży, kierowcy, poza technicznym sprawdzeniem samochodu, powinni zwrócić szczególna uwagę na swoje pociechy. Shell we współpracy z psychologami dziecięcymi przygotował zestaw prostych i skutecznych wskazówek dla zmotoryzowanych, które podpowiedzą, jak umilić podróż dzieciom.
Letnia podróż w wymarzone miejsce jest często dużym przedsięwzięciem, szczególnie dla rodziców z małymi dziećmi. Maluchom trudno skupić się przez dłuższy czas tylko na jednej rzeczy, W krótkim czasie podróż staje się dla nich męcząca i stresująca. Według badań - dzieci do piątego roku życia potrafią skoncentrować się na jednej czynności maksymalnie przez 15 minut, sześciolatki mogą utrzymać skupienie do 30 minut, natomiast dzieci od ósmego roku życia - średnio przez 45 minut.
Shell każdego dnia zapewnia odpoczynek i możliwość odświeżenia się na swoich stacjach dla tysięcy zmotoryzowanych podczas ich długich podróży. Zdając sobie sprawę z tego, że podróż z dziećmi nie zawsze jest łatwa, eksperci Shell razem z psychologami dziecięcymi przygotowali zbiór porad mówiących, jak łatwo i skutecznie umilić dzieciom długie podróże.
- W ramach przygotowań do wycieczki, przygotuj plan zabaw w samochodzie. W czasie podróży dzieci lubią dużo słuchać, śpiewać oraz bawić się. Nagrania bajek, piosenek lub inne programy rozrywkowe dla dzieci dostępne w większości sklepów z zabawkami oraz księgarniach mogą być tutaj pomocne.
- Ważne są regularne postoje. Podróżując z dzieckiem poniżej 3 roku życia, należy zatrzymywać się co 60-90 minut, celem rozprostowania nóg oraz ogólnego odświeżenia. Starsze dzieci mogą jechać bez postojów maksymalnie przez 2 godziny. Zasada głosi, że im dłużej będziemy podróżować bez postoju, tym gorzej zareaguje Twoje dziecko.
- Chcemy, aby nasze dzieci podróżując w samochodzie, czuły się komfortowo i bezstresowo. W tym celu dobrze jest zabrać ze sobą ich ulubioną pluszową zabawkę lub kocyk, który da im poczucie bezpieczeństwa.
Ciekawym pomysłem na umilenie podróży dziecka będzie z pewnością nagroda dla naszego malucha jeszcze przed wyjazdem. Nagrodą może być nowa układanka, książka, lub coś ciekawego, co odciągnie myśli dzieci od czasu spędzanego w samochodzie.
Dzieci lubią być motywowane. Według psychologów nowa zabawka może być dodatkowo doskonałą motywacją. Stare zabawki nie są tak interesujące dla dzieci, dlatego łatwiej zaciekawić jest je czymś nowym. W tej roli najlepiej sprawdzają się rzeczy drobne, którymi dzieci mogą swobodnie bawić się w samochodzie.
Rodzice nie muszą długo głowić się, gdzie w trakcie podróży kupić coś małego i zajmującego dla dzieci. Z pomocą przychodzą nam małe sklepy z zabawkami oraz stacje benzynowe. Poza tankowaniem samochodu i zakupem przekąsek, można tu dostać ciekawe zabawki.
Przez całe lato na wszystkich stacjach Shell w Polsce będzie można nabyć figurki postaci z popularnego filmu Toy Story 3, który bije rekordy popularności w kinach. Dzieci mogą wybierać zabawki spośród całej interaktywnej kolekcji. Obecnie największą popularnością cieszy się kowbojka Jessie. Innymi popularnymi, dostępnymi zabawkami są m.in. Chudy i jego uciekający pociąg, Miś Tuliś, statek kosmiczny z obcymi na pokładzie oraz znany wszystkim maluchom - Buzz Astral wraz ze swoim statkiem kosmicznym.
Zmotoryzowani mogą dostać zabawki po bardzo atrakcyjnych cenach przy każdym zatankowaniu odpowiedniej ilości paliwa.
Według psychologów, rodzice zdecydowanie nie powinni uspokajać dzieci słowami: „Siedź spokojnie i nie marudź”. Zaplanowanie programu zabaw w czasie podróży, czy też wybór ciekawej zabawki dla dzieci wymaga większego zaangażowania, ale to z pewnością się opłaca.
Koszmar rodzinnych podróży
Wakacyjne wyjazdy z dziećmi to dla wielu rodziców wielkie wyzwanie. Niecierpliwe pociechy, przeszkadzające rodzicom w prowadzeniu pojazdu, mogą nie tylko wyprowadzić z równowagi, ale i stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa całej rodziny. Eksperci programu „Bezpieczeństwo dla wszystkich” Renault podpowiadają, co zrobić, aby przyjemnie i bezpiecznie dojechać z dziećmi do celu.
Każda podróż wymaga dokładnego zaplanowania, jednak już od samego początku, do wszystkich czynności powinno się zaangażować dzieci, od pakowania po wyznaczenie trasy przejazdu. Pociechom daje to poczucie odpowiedzialności, dodatkowo wzbudza podekscytowanie rodzinną wyprawą. Wybierając się w daleką trasę, warto pomyśleć o rozpoczęciu podróży wczesnym rankiem lub nawet w nocy. Dziecko może wówczas spać, co pozwoli kierowcy spokojnie prowadzić pojazd. Jeżeli wyprawa ma się jednak odbyć w ciągu dnia, na drogę warto zabrać gry, bajki i kolorowanki, które nie pozwolą maluchowi się nudzić i marudzić. Dobrym rozwiązaniem są również proste zabawy, takie jak śledzenie trasy przejazdu i kontrolowanie mapy. Posiadając tak odpowiedzialną funkcję, dziecko na pewno nie będzie wielokrotnie powtarzać pytania, kiedy dojedzie na miejsce. W trakcie jazdy, pociecha nie powinna jeść słodyczy i pić słodkich napojów gazowanych, które powodują nadpobudliwość. Zastąpienie ich wodą oraz owocami, jest nie tylko zdrowsze, ale i pomoże zaoszczędzić rodzinie niepotrzebnego stresu. – Nie zapominajmy także o krótkich przerwach, co 2-3 godziny – radzi Ida Leśnikowska-Matusiak z Instytutu Transportu Samochodowego, ekspert programu „Bezpieczeństwo dla wszystkich” Renault. – Odpoczynek od jazdy przyda się nie tylko najmłodszym, ale przede wszystkim jest ważny dla kierowcy, który powinien zregenerować siły – dodaje Leśnikowska-Matusiak.
Choroba lokomocyjna
Prawie 50% dzieci przynajmniej raz w życiu doświadcza choroby lokomocyjnej, która powoduje bóle brzucha, zawroty głowy i wymioty. Aby jej uniknąć, zarówno przed, jak i w trakcie podróży, nie powinno się jeść ciężkiego i tłustego jedzenia. W samochodzie należy mieć lekko uchylone okno, które cały czas dostarcza do środka świeżego powietrza. Jeżeli dziecko poczuje się źle, swój wzrok powinno skupić za oknem, patrząc na rzecz, która się nie porusza. Skupiając wzrok wewnątrz samochodu lub na innych pojazdach, dziecko będzie czuło się jeszcze gorzej – przestrzega Leśnikowska-Matusiak. – W najgorszym wypadku, należy zrobić przerwę, zjechać w bezpieczne miejsce i pozwolić maluchowi pooddychać świeżym powietrzem – dodaje. Jeżeli pociecha często miewa chorobę lokomocyjną, warto aby przed podróżą zażyła specjalne lekarstwo.
Przyjemna podróż, to podróż bezpieczna
Wszyscy pasażerowie powinni mieć przez całą podróż zapięte pasy bezpieczeństwa. Bez zapiętych pasów zderzenie może mieć śmiertelne skutki już przy prędkości 20km/h. - Używanie pasów może nawet od 40% do 65% zmniejszyć ryzyko śmierci w wypadku drogowym - uważa Leśnikowska-Matusiak. Warto także pamiętać o prawidłowym ustawieniu foteli, które zapewnią nie tylko lepszy komfort podczas podróży, ale i bezpieczeństwo pasażerów. – Oparcie powinniśmy wyregulować tak, aby pas przebiegał jak najbliżej naszego ciała – radzi ekspertka. Dzieci do 12 roku życia, które nie przekraczają 150 cm wzrostu powinny podróżować w odpowiednim foteliku ochronnym lub innym urządzeniu zabezpieczającym. Prawidłowo dobrany fotelik powinien być dostosowany do wagi i wzrostu dziecka, posiadać atest i być wyposażony w trzypunktowe pasy bezpieczeństwa. – Niestety, w 40% przypadków foteliki są źle dobrane lub źle zamocowane – ostrzega ekspertka programu „Bezpieczeństwo dla wszystkich” Renault – A właściwie dobrany fotelik może aż w 70% zmniejszyć ryzyko odniesienia poważnych obrażeń w razie wypadku – dodaje. Dobrze, aby kierowca przypomniał sobie przed podróżą najważniejsze zasady, które zapewnią bezpieczeństwo całej rodziny. Bardzo pomocnym narzędziem może być bezpłatny program multimedialny „Bezpieczeństwo dla wszystkich” Renault, umieszczony na stronie internetowej http://bezpieczenstwo.renault.pl . Interaktywna platforma e-learningowa, dostępna zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych, prezentuje w bardzo prosty i ciekawy sposób podstawowe zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
***
Program edukacyjny „Bezpieczeństwo dla wszystkich” Renault to jedna z największych inicjatyw na rzecz poprawy bezpieczeństwa dzieci na drogach w Polsce i w Europie. W tym roku program obchodzi jubileusz dziesięciolecia. Program składa się z trzech elementów: bezpłatnych, innowacyjnych pakietów dydaktycznych dla nauczycieli i uczniów „Droga i Ja” , konkursu plastycznego dla dzieci oraz platformy multimedialnej, będącej interaktywnym kursem zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego. Akcja ma charakter międzynarodowy i jest realizowana w 19 państwach na świecie. Do tej pory wzięło w niej udział ponad 10 milionów dzieci w tym 680 000 z Polski. Szczegóły znajdują się na stronie bezpieczenstwo.renault.pl.
Dożywotnia strata prawa jazdy za prowadzenie pojazdu na podwójnym gazie
Kierowcy, którzy po 1 lipca 2010 roku spowodują wypadek pod wpływem alkoholu, w którym będą poszkodowani lub zabici dożywotnio stracą prawo jazdy. Surowiej będą karani również ci którzy uciekli z miejsca wypadku oraz recydywiści mający na swoim, koncie wcześniejsze wyroki za jazdę pod wpływem alkoholu. Nowelizacja w przepisach prawa karnego zaostrza kary z dwóch lat pozbawienia wolności do maksimum 5 za takie wykroczenia jak: jazda pod wpływem alkoholu, narkotyków lub środków odurzających, ucieczka z miejsca wypadku. Od zastosowania w/w przepisu sąd będzie mógł odstąpić jedynie w "wyjątkowych wypadkach", uzasadnionych "szczególnymi okolicznościami".
Przypomnijmy, w 2009 roku nietrzeźwi kierowcy uczestniczyli w 5 346 wypadkach, śmierć w nich poniosło 571 osób, a 6 795 zostało rannych. Najczęściej do wypadków z udziałem nietrzeźwych kierujących dochodzi w weekendy, kiedy dni wolne od pracy sprzyjają spotkaniom towarzyskim, na których jest spożywany alkohol. W okresie wakacyjnym nietrzeźwi kierowcy spowodowali 634 wypadki. Ogółem w 2009 roku zatrzymano27 878 nietrzeźwych kierowców, więcej o prawie 3 tysiące niż w roku 2008 (źródło: www.policja.pl)
Zaostrzenie przepisów wobec nietrzeźwych kierujących to krok w dobrą stronę. Policja, która również popiera zaostrzenie przepisów wobec nietrzeźwych kierowców przypomina, że prowadzenie auta pod wpływem alkoholu (0,5 promila i wyżej) jest przestępstwem w rozumieniu polskich przepisów prawa. Prawo powinno być jeszcze surowsze, żeby nie dopuszczać do tragedii na drogach- mówi młodszy inspektor, Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji.
„Równocześnie z zaostrzaniem przepisów powinniśmy zwiększać świadomość dotyczącą zagrożeń związanych ze spożywaniem alkoholu i jego negatywnym wpływem na organizm.” - mówi Jan Sinarski, założyciel akcji społecznej „Ile Mogę Wypić?”. „Dlatego od 2007 roku staramy się o tym informować poprzez szereg narzędzi umieszczonych na stronie internetowej akcji www.ilemogewypic.pl, na której każdy za darmo może sprawdzić Wirtualnym Alkomatem przybliżony czas potrzebny do spalenia określonej dawki alkoholu.”






























